Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Ksiądz Grzegorz Andrzej Fabiński


* 13.02.1975

 

+ 04.07.2010

Miejsce pochówku: Cmentarz Wolski w Warszawie, Wolska 180/182

,

woj. mazowieckie

pokaż wszystkie
wpisy (248)
Licznik odwiedzin strony
111396

Oto wypowiedź jednej z byłych uczennic Księdza Grzegorza, Darii, która zgodziła się na publikację Jej wspomnień.

"Co wyjątkowego można napisać o tak nietuzinkowym człowieku, jakim był ksiądz Grzegorz?
Jakim jest ksiądz Grzegorz, który zapisał się w pamięci
naszych serc?
Przede wszystkim to, że był człowiekiem ogromnej wiary i czynu, a wszystko co robił, robił z sercem. Poza obowiązkami duszpasterza, potrafił wzbudzać entuzjazmem i nigdy nie pozwalał mu zgasnąć, bez względu na okoliczności. Nie jest mi łatwo oceniać księdza jako człowieka, mogę jednak uczynić to opierając się na każdym słowie wypowiedzianym podczas Jego pożegnania. Był związany ze stowarzyszeniami, podjął się pracy w kilku szkołach, oraz w szpitalu, a każda z osób pełniących w tych instytucjach stanowiska kierownicze, żegnały Go z wielkim żalem, przytaczając Jego liczne wypowiedzi pełne właściwego Mu specyficznym poczuciem humoru. Był przyjacielem - potrafił słuchać i mówić, czasem to co ciężko jest powiedzieć samemu sobie. Był opanowany i zdecydowany, a jednocześnie z
zapałem realizował wszystkie swoje marzenia, zjednywał sobie ludzi swoją otwartością i poczuciem solidarności, potrafił tak pokrzepić jak i sprowadzić na ziemię. Był marzycielem o ogromnym poczuciu otaczającej go rzeczywistości.
Ja oceniam Go przede wszystkim z perspektywy uczennicy Jego katechez.
Jako pedagoga, zapamiętam Go jako człowieka, który jako jeden z nielicznych utrzymywał naszą klasę w ryzach. Z grupy niesfornych, a wręcz nieokiełznanych swojego czasu osób, uczynił w niespełna kilka miesięcy grono dojrzałych (jak na miarę siedemnastolatków) młodych ludzi, pragnących słuchać Słowa Bożego, gotowych ponosić ofiary w imię wyższego dobra. Ci, którzy zostali na Jego zajęciach w kolejnych latach, opuścili mury szkoły ze znacznie większym bagażem nowej wiedzy i innym spojrzeniem na świat. Byli i tacy co odeszli - choć zawsze życzył im jak najlepiej nie zmuszał ich do "oglądania swojej roześmianej facjaty w godzinach popołudniowych" - myślę, że wiele stracili.
Z każdą kolejną czterdziestopięciominutową lekcją, coraz bardziej przyzwyczajaliśmy się do siebie, a zażyłość doszła do tego stopnia, że zamiast w klasie, katechezy odbywały się nad Wisłą, z dziewczynami rozmawiał o chłopakach, a z chłopakami grał w piłkę. Jak sam powtarzał
"każdy zdrowy facet, musi pobiegać za jakimś żeńskim elementem świata: wy za kobietami, ja za piłką".
Aż któregoś razu udało się nam zdenerwować księdza, więc swoją wypowiedź zwieńczył niezapomnianą "cholerą", nikt już nigdy od tej pory nie zdobył się na wyprowadzenie Go z równowagi. "Ale przecież każdemu zdarzy się
pocholerzyć do gremium odbiorców, co, może wy nie cholerujecie? a ja tak: cholera cholera cholera".
Pod koniec drugiej klasy decyzją zwierzchników ksiądz Grzegorz musiał opuścić nasze liceum, i iść "z misją
do innej potrzebującej pomocy" i "zwichrowanej psychicznie" młodzieży (słowa księdza). Pożegnała Go salwa braw, po dwóch próbach, pani dyrektor przestała próbować uciszać oklaski. A ksiądz łypnął na nas okiem z końca sali i powiedział, że "jeszcze chwila, a będzie zmuszony oddalić się od nas w celu uzewnętrznienia kilku łez" - jakoś tak.

I oddalił, dwa lata później, tym razem - znacznie dalej. Lecz teraz, zgodnie ze słowami wypowiedzianymi dziś na mszy przez Jego przyjaciółkę, pewnie siedzi obok św Piotra, patrzy na nas, i uśmiecha się tak, jak tylko On potrafił, mówiąc "no dajcie już spokój, Kochani"."

 
Zapal znicz   |   Wszystkie znicze
mama T.Wójcika
nieznajoma
2015-02-13
"Tylko jedno serce wie w niebie jak nam ciężko żyć bez Ciebie" każda matka, która straciła dziecko to wie. Mateńko księdza Grzegorza ciesz się ,bo On na pewno jest świętym i otacza Cię swoim wstawiennictwem u Boga, a ja też chciałabym wierzyć, że mój syn jest szczęśliwy, nie cierpi psychicznie jak tutaj. Boże zlituj się nad nim i nami,zawalił się mój świat.
janina fabińska
matka
2015-02-12
Jak wschód slonca były dla mnie Twoje urodziny,radością było to wydarrzenie dla całej rodziny.Pierwszy raz gdy Cię przytulilam wiedzialam,że należysz do Boga bo o to się modliłam. I rosłeś jak kwiat w ogrodzie domu cichutki,pokorny_- zawsze w tyle nie wadzac nikomu.Twoje czarne oczu ogarniały świetowe dziwy a serduszko niewinne biło mocno Grzesiu mój synu przemily..Byłes zawsze pelen uśmiechu pełny pomysłow jak aktor na scenie -czas mijal szybko a z dziecka stałes sie młodzieniec Pójdż za mną Pan rzekł do Ciebie a byl to maj kiedyś oznajmił tę wiedomośc o sobie.Radość ogarnela me serce i tak było codziennie kochać Boga w natrze i człowieku każego dnia niezmiennie ! Pan miał jednak inne plany niż moje i w kwiecie lat Twojego życia prrzerwał ziemskie podwoje. Zgasło słoneczko za górami zgasł promień mojej radosci opłakałam Cię synku kochany i wciaż jestem peła żałosci Dziękuj Bogu za skarb mojego syna wiem że w każdym zdarzeniu jest jakaś przyczyna. Modl sie za mnie,za rodzenstwo swoje abyśmy i my kiedyś przekroczyli niebieskie podwoje ! Dziś zapalilam lampkę modlitwy u stop Twojej mogiły boć to juz Twoje czterdzieste urodziny...
przechodzień
2014-06-07
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy....
nieznajoma
2014-05-20
Ponad chmurami zawsze świeci słońce.
zbyszek
bra, syn
2013-07-07
Witam Tata i Grzesiu, juz 3 lata po twoim odejsciu i rok po odejsciu Taty, nadal mi smutno i nadal mnie nachodza smutne mysli, Brakuje i TATY i tak sobie mysle dlaczego nie mozemy sobie wszyscy dlugo zyc!!!!!!!!!!!!!!
Złóż kondolencje   |   Wszystkie kondolencje
7 rocznica
Panie, moją duszę w ręce Twe powierzam, Mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, A Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem. Rozpoznaj, Ojcze, swoje dziecko we mnie.
HALINA GÓRSKA
Choć nie znałam księdza na pewno byłeś ks. Grzegorzu wspaniałym kapłanem. Oglądałam zdjęcia z księdza pogrzebu, takie wzruszające. Twa tragiczna śmierć dotknęła wielu, niech Maryja Matka Kapłanów ma Cię księże w swojej opiece.
Dorota
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie wspomnienia
Opcje strony:
Zdjęcia
Razem przy wspólnym stole
Jakby na chwilę wyszedł z sali...
Spotkanie po mszy św.
Ciężkie podejście pod górę "Pieniny 2007" lipiec
Pierwsza rocznica odejścia ks. Grzesia, ksiądz Marek wygłasza homilię
Pierwsza rocznica odejścia księdza Grzesia - ksiądz proboszcz Bartołd i ksiądz Marek odprawiają mszę
Ksiądz Grzesio jest zawsze z nami
Uczestnicy rajdu pieszego (młodzież i ministranci z Parafii Matki Boskiej Częstochowskiej) "Pieniny 2007", Lipiec
-
nieznajoma
nieznajoma
napisał(a) dnia 2014-05-20
Ponad chmurami zawsze świeci słońce.
-
mama Ani Aftańskiej
mama Ani Aftańskiej
zapalił(a) dnia 2013-01-03
Odpoczywaj w pokoju u boku naszego Pana..[*]
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
Pamiątki
Obrazki pamiątkowe
 
-
SprzataniePomnikow.pl
Kliknij aby obejrzeć ofertę
 
-
Iwona Kamińska
10.07.2010